— Hasło: „Lemuria dla Lemurów. Precz z obcymi” i tym podobne. Między Atlantydami i Lemurianami pogłębia się przepaść nieufności i odwiecznej nieprzyjaźni. Nieprzyjaźni na śmierć i życie.

— Czyli stają się Narodami.

— Tak. Atlantydzi gardzą Lemurianami i nazywają ich brudnymi dzikusami. Lemurianie zaś fanatycznie nienawidzą atlantydzkich Płazów, widząc w nich imperialistów, zachodnie diabły i gwałcicieli starego, czystego, pierwotnego „jaszczurstwa”. Chief Salamander domaga się koncesji na wybrzeżach Lemurii, ponoć w interesie rozwoju eksportu i cywilizacji. Czcigodny starzec King Salamander, choć niechętnie, musi się zgodzić, jest bowiem gorzej uzbrojony. W zatoce rzeki Tygrys, niedaleko dawnego Bagdadu, pojawia się iskra zapalna: lemuryjscy tubylcy napadają na koncesję Atlantydów i zabijają dwóch oficerów, rzekomo z powodu jakiejś obrazy narodowej. W następstwie tego...

— ...dochodzi do wojny. No, oczywiście.

— Tak, dochodzi do wojny światowej Płazów z Płazami.

— W imię Kultury i Prawa.

— I w imię Istoty Bycia Płazem. W imię narodowej Sławy i Wielkości. Pod hasłem: „My albo oni!” Lemurianie, uzbrojeni w malajskie krisy i sztylety joginów, wyrżną bez litości antlantydzkich agresorów. Za to bardziej postępowi, europejsko wykształceni Atlantydzi wpuszczą do mórz Lemurii chemiczne trucizny i kultury zabójczych bakterii z takim powodzeniem, że zatrują w ten sposób wszystkie oceany świata. Morze zostanie skażone sztucznie wyhodowaną zarazą. I to będzie koniec, człowieku. Jaszczury wyginą.

— Wszystkie?

— Wszystkie, co do jednego. Będzie to wymarły gatunek. Zostanie po nich tylko ten stary odcisk z Öhningen Andriasa Scheuchzeri.

— A co z ludźmi?