— Czego się napijecie, chłopcy?

— Lemoniady — powiedział Valenta.

— Lemoniady? — powtórzył kapitan z niedowierzaniem. — A czemuż to? Panie starszy, niech im pan przyniesie piwo. A czego wy właściwie chcecie? — spytał, opierając się łokciami o stół.

— Czy to prawda, proszę pana, że pan się tutaj urodził?

Yeah, urodziłem się tu.

— A jak pan trafił na morze?

Via Hamburg.

— A od jak dawna jest pan kapitanem?

— Od dwudziestu lat, chłopcze. Papiery mam tutaj — powiedział, klepiąc się po kieszeni na piersiach. — Mogę pokazać.

Golombek chciał zobaczyć, jak wyglądają kapitańskie papiery, ale poskromił tę chęć.