— Urlop.

Yeah, psiakrew, urlop. No to napiszcie w tej gazetce, kto przypłynął. A teraz już schowajcie ten notes, młodzieńcy. Your health!

— Panie Vantochu, przyjechaliśmy do pana, żeby nam pan opowiedział coś ze swego życia.

— A po co?

— Napiszemy o tym w gazecie. Ludzi to bardzo interesuje, kiedy czytają o dalekich wyspach i o tym, co tam przeżył ich rodak, Czech, ziomek z Jevíčka.

Kapitan pokiwał głową.

— To prawda. Jestem, chłopcze, jedyny Captain z całego Jevíčka. To się zgadza. Ponoć pochodzi stąd jeszcze jeden kapitan od... od... tych łódek spacerowych, ale ja myślę, że to nie jest prawdziwy Captain. To się mierzy według tonażu, wiesz?

— A jaki tonaż miał pański statek?

— Dwanaście tysięcy ton, młodzieńcze.

— To był pan wielkim kapitanem, prawda?