— Abe — odezwał się koteczek Li — mam świetny pomysł na film.

— Jaki?

— Coś zupełnie nowego. Wiesz, nasz jacht by, dajmy na to, zatonął i tylko ja bym ocalała i dotarła na tę wyspę. I żyłabym tam jak Robinsonka.

— I co byś tam robiła? — zapytał kapitan sceptycznie.

— Kąpałabym się i... tak dalej — odparł koteczek Li z wrodzoną sobie prostotą. — A przy tym zakochałyby się we mnie te morskie trytony... i przynosiłyby mi perły. Wiesz, tak jak było naprawdę. Mógłby to być film przyrodniczy i edukacyjny, nie sądzisz? Coś takiego jak Trader Horn23.

— Li ma rację — oświadczył nagle Fred. — Powinniśmy te jaszczury jutro wieczorem sfilmować.

— To znaczy te ssaki — poprawił kapitan.

— To znaczy mnie — powiedział koteczek — jak stoję pośród tych trytonów.

— Ale w płaszczu kąpielowym — mruknął Abe.

— Włożyłabym ten biały strój kąpielowy — powiedziała Li. — I musiałaby mi Greta zrobić porządną fryzurę. Dzisiaj wyglądałam po prostu strrrasznie.