— A kto by to filmował?

— Abe. Żeby na cokolwiek się przydał. A Judy musiałaby się zająć oświetleniem, gdyby już było ciemno.

— A Fred?

— Fred miałby łuk i wieniec na głowie, i gdyby te trytony chciały mnie porwać, powaliłby je, nie?

— Bardzo dziękuję — wyszczerzył się Fred — ale wolałbym rewolwer. Poza tym myślę, że kapitan też powinien tam być.

Kapitan nastroszył bojowo wąsy.

— O mnie się nie troszczcie. Zrobię, co będzie trzeba.

— Co pan ma na myśli?

— Trzech ludzi z załogi, panie. Dobrze uzbrojonych.

Koteczek Li zdumiał się rozkosznie.