— Myśli pan, że to takie niebezpieczne, kapitanie?

— Nic nie myślę, dziecinko — mruknął kapitan. — Ale mam rozkazy od Mr Jessego Loeba, przynajmniej jeśli chodzi o pana Abe’a.

Panowie energicznie wzięli się do opracowania technicznych szczegółów całego przedsięwzięcia. Abe mrugnął na koteczka, dając jej do zrozumienia, że powinna już iść spać. Li posłusznie poszła.

— Wiesz, Abe — powiedziała do niego w swej kabinie — myślę, że to będzie wspaniały film!

— Będzie, koteczku — zgodził się Mr Abe i chciał ją pocałować.

— Nie dzisiaj — bronił się koteczek. — Zrozum, że muszę się bardzo skoncentrować.

Przez cały następny dzień panna Li intensywnie się koncentrowała. Biedna subretka24 Greta miała przez to pełne ręce roboty. Kąpiele z odpowiednimi solami i olejkami, mycie włosów szamponem marki Nurblond, masaże, pedicure, manicure, ondulacja i czesanie, prasowanie, mierzenie i przeszywanie sukienek, robienie makijażu i cała masa innych przygotowań. Judy też została wciągnięta w ten wir i pomagała koteczkowi Li. (Są trudne chwile, kiedy kobiety potrafią być wobec siebie niezwykle lojalne, na przykład przy ubieraniu). Podczas gdy w kabinie panny Li panował gorączkowy pośpiech, panowie zadbali o siebie i rozstawiając na stole popielniczki i kieliszki z wódką, układali strategiczny plan, gdzie kto będzie stać i czym się zajmować, gdyby do czegoś doszło. Kapitan został przy tym kilkakrotnie głęboko urażony w prestiżowej kwestii dowodzenia. Po południu dostarczyli na brzeg laguny aparat filmowy, mały karabin maszynowy, kosz ze sztućcami i jedzeniem, strzelby, gramofon i inne potrzebne do walki przedmioty; wszystko to zostało skrzętnie zamaskowane liśćmi palmowymi. Jeszcze przed zachodem słońca zajęli swe miejsca trzej uzbrojeni mężczyźni i kapitan w funkcji głównodowodzącego. Potem przywieziono na brzeg olbrzymi kosz z paroma drobiazgami panny Lily Valley. Potem przypłynął Fred z panną Judy. Potem zaczęło zachodzić słońce w całej tropikalnej wspaniałości.

Tymczasem Mr Abe już po raz dziesiąty pukał do kabiny panny Li.

— Kochanie, naprawdę już najwyższy czas!

— Zaraz, zaraz — odpowiadał głos koteczka — nie denerwuj mnie, proszę! Przecież muszę się odpowiednio ubrać, prawda?