— Greggs! — zawołał sir Charles. Salamandra poruszyła się gwałtownie i zniknęła pod wodą.

Mr Greggs ze strachu upuścił miotłę.

— Tak, proszę pana?

— Co to znaczy?

— Proszę o wybaczenie, proszę pana — jąkał się nieszczęsny Greggs. — Andy mi czyta, a ja zamiatam. A kiedy on zamiata, ja czytam jemu.

— Kto go tego nauczył?

— On sam... naśladuje, proszę pana. Ja... ja mu daję gazetę, żeby tyle nie mówił. On by chciał bez przerwy mówić, proszę pana. Pomyślałem więc, żeby nauczył się przynajmniej mówić poprawnie...

— Andy! — zawołał sir Wiggam.

Z wody wynurzyła się czarna głowa.

— Tak, proszę pana — zaskrzeczała.