Mania podnosi ją, wyjmuje z kieszeni fartucha okulary w rogowych oprawkach, siada i czyta.

HELENA

Coś się dzieje, Maniu! Taki lęk mnie ściska! Jakby wszystko zmartwiało, nawet powietrze —

MANIA

sylabizując

„Woj-na na Bał-ka-nach”. Ach Jezusie, znowu kara boska! Toć ta wojna dojdzie i tutaj. Daleko to od nas?

HELENA

Daleko. Och, nie czytaj tego! Ciągle to samo, wciąż tylko te wojny —

MANIA

A co ma ich nie być? Co, nie sprzedajemy w kółko tysiące tysięcy tych poganów na żołnierzy?