I tylko smutek i łzy w sobie duszę,
Z mej pobożności młodzież drwi —
Więc przysyłajcie prędzej mi!
Co dzień ja pełnych dziesięć godzin z rzęda
Trwam na kolegiach jakoby z urzędu,
Dnia resztę, mimo głowy ból,
Nad książką ślęcząc niby mól.
Lecz profesorów wszystkich jestem chlubą,
Chwalą mnie oni, i to bardzo grubo,
Radząc to nawet, bym tak sił