A któż rodziców wypowie zachwyty!
Stał Jobs senator i patrzał, jak wryty:
«A co, mosanie118? Jaki łeb!
I Demostenes119 przy nim kiep!»
Lecz matka, z szczęścia topniejąc w łzach cała,
Wnet przyjaciółkom szeptem wiedzieć dała,
Że u nich schab dziś na ten fest
I migdałowe ciasto jest.
Więc się ruszyli wszyscy wprost z kościoła
Do gościnnego państwa Jobsów stoła,