Ten w ostrych karbach trzymał swoją trzodę,
Czy to barany, czy owieczki młode,
A przecież — jak Bóg jeden wie! —
Kozieł w niej nieraz trafił się.
Za nim wielebny Sztraf, co sprawiedliwie
Bacząc swych granic czy w siewie, czy w żniwie,
W procesy — chociaż nie chciał sam —
Właził, gdy mu się worał cham.
Ten praw obojga był przy tym doktorem,
Tak teologiem, jako też jurorem,