Nie była mu w tym fortuna przeciwną,

Przez kombinację albowiem dość dziwną,

Jak rzuca kitę lis pod nos,

Szczęście to pomknął mu sam los.

Była to bowiem akurat ta pora,

Gdy baron pewien szukał instruktora

Za czątych147 na rok sześć i pół

I wikt na drugi z służbą stół.

Instruktor miał mieć piękne obyczaje,

Znać pięć języków tudzież obce kraje,