Przyjemnie było słuchać, kiedy prawił,
Gdzie, kiedy, w jakim zwycięstwie się wsławił
I w rejteradzie154 jak o włos,
Że go w niewolę nie dał los.
A iż bezkarnie nikt z Marsem155 nie żyje,
Próbował czasem, jak mu fuzja bije
Czy do szaraka, czyli znów
Do wołokitów, luźnych psów.
Tak burgund156 stary, jak i polowanie
Cieszyły pana w bezżenności stanie,