Rządca skrybentów odmieniał bez miary,
By znaleźć sobie socjusza159 do pary,
Co by z nim służby dzieląc los,
Nie wszędzie przecież wtykał nos.
Już był się znalazł nawet i takowy,
Lecz oto zawód i ambaras nowy,
Bo coś po roku, choć był zdrów,
Poszedł ad patres160 skrybent ów.
Tu rządca, z domem Jobsów dawno znany
(Kto wie, czy nawet nie był pokumany),