Tak to opływał jako pączek w maśle,
Aż się na biedę swoją wreszcie zaśle-
Pił w pannie, której, jako jest
Wyżej, dał dźwięczne imię chrzest.
Z tej spojrzeń, wzdychań tudzież przypadłości,
Które mieć zwykły niewiasty w miłości,
Poznał, jako ta panna mu
Sprzyjać zaczęła też co tchu.
Rzecz dziwna! Z bliska kiedy patrzył na nią,
Zdawało mu się, że już gdzieś tę panią