I sprytu miała dość i sił,
Aby pan także kontent był.
Szły więc krawaty, mankiety, żaboty184,
Chustki, szaliki, zapinki, forboty185 —
Ledwo pomyślał sobie co,
Wszystko miał skrybent z panną tą.
Raz w sekretarskim kiedy się urzędzie
Na dłuższej u niej zatrzymał gawędzie,
Zegarek piękny z skrytki gdzieś
Wyjęła panna, mówiąc: «Weź!»