To tylko zyskał, płacząc nieustannie,

Że tej wesołej całkiem obrzydł pannie

I że w kwaterę swą co tchu

Wstępu wzbroniła zgoła mu.

Więc w desperacji takowej bohater,

Ziejąc ogniami zazdrości jak krater,

Rzucił teatrum, poszedł w świat,

Krzyknąwszy pannie: «Bierz cię kat!»

Co zaś do panny, ta ze swym huzarem

Życia się miłym napawała darem,