Aż zmarła młodo w dwa coś lat,

Pączek wydawszy, jako kwiat.

Rozdział trzydziesty czwarty

jak Hieronim do rodzinnego Schildburga wróciwszy, wiele tam odmian zobaczył i jak mile przyjęty został.

Tak więc raz jeszcze Jobs kandydat, srodze

Strapion, na bitej obaczył się drodze,

Lecz nigdy żadnej drogi swej

Tak nie przeklinał jako tej.

Niewierność bowiem i zmienność tej panny

Tkwiła mu w sercu jak cierń nieustanny