I gdyby nie to, że był tchórz,

Byłby gdzie może wisiał już.

Lecz desperatom kiedy braknie ducha,

To brak postronka, to gałąź za sucha,

Więc postanowił Jobs nasz żyć,

Aby mógł jeszcze jeść i pić.

Tak, brew zmarszczywszy i w obliczu srogi,

Wahał się chwilę na rozstaju drogi,

Nie wiedząc, którą iść by miał,

Bo i tu, i tam także chciał.