Jedna w Bawarię wiodła, lecz nie wiedział,

Czyli254 by pan tam jeszcze z żoną siedział,

Druga w ów szwabski zasię gród,

Skąd swój początek wziął i ród.

Lecz jak zraniony ptak, kiedy z daleka

Do gniazda swego leci a ucieka,

By tam skrył ranę, którą strzał

Niecnotliwego łowca dal,

Tak wypędzony z uciech dawnych raju

Do rodzinnego wziął wracać się kraju