Przy życiu wprawdzie jeszcze matka była,
Lecz w niedostatku i ubóstwie żyła,
Z niespań, z kłopotów, z łez i z trosk
Wyżółkłszy tak jak gdyby wosk.
Brat jeden poszedł ad patres255 i w grobie
Za miastem leżał od lat paru sobie.
Drugi założył mały kram,
W którym sprzedawał nici sam.
Trzeci wziął żonę najbrzydszą w tym grodzie,
Lecz za to w mleku opływał i miodzie,