Tak wyrósł głupi, wesoły i zdrowy,
Miewając z ławki wcale piękne mowy,
A choć to przecież tylko żart,
Prawił, jak gdyby prosto z kart.
Słucha matczysko nieraz go i duma,
I przypomina, co wróżyła kuma,
Uważa w sobie głos i gest:
Nic — tylko proboszcz w chłopcu jest.
Wszystko się bowiem cudownie składało:
Wzrost, siła, tusza, głos, umysł i ciało,