Gdyż wielki na to zdał się czas,

By tyle nauk nie szło w las.

Więc gdy dogodna trafiła się pora,

Jobs senior z boku zagadnął Rektora,

Co by o chłopcu myślał i

Przez które na świat pchnąć go drzwi?

Nie chciał mąż zacny, wychudły od postu,

Schlebiać rodzicom, więc rzekł prosto z mostu,

Nie strojąc nawet w uśmiech lic:

«Z chłopca nie będzie nigdy nic!