Co mu zostało z książek i z odzieży,
Poszło na fanty, na grosz zawsze świeży,
Który potrzebny jest jak chrzest,
Kiedy kto prawym burszem jest.
Nierzadko wprawdzie siadywał w karcerze,
A guzy co dzień i sińce miał świeże,
Zaś relegacja nad nim precz
Na włosku była niby miecz.
Trzy latka przeszły mu w takim sposobie,
A nasz Hieronim raz wraz listy skrobie,