Więc czekam, jako kania dżdżu.
Pojąć tam nawet tego nie możecie,
Co za koszt jest w tym Uniwersytecie,
Same kolegia — suma już...
Więc tu bez grosza ani rusz.
Jak wół pracuję od rana do nocy,
Nie odmawiajcie mi przeto pomocy
I te trzydzieści, albo i
Więcej, przyślijcie prędko mi!
Suknie, kapelusz, pończochy, trzewiki,