— Smakuje?
— Ma się ochotę na więcej.
— Więc masz!
— No! Zachowuj się przecie przyzwoicie! Słyszałeś? Jörgenie! Nie byłam jeszcze na samej górze.
— Tam jest tylko kaptur.
— Otóż chcę go zobaczyć!... No? Czemu się tak wykrzywiasz?
Istotnie, cała jego twarz wykrzywiła się dziwnym grymasem. W mózgu jego zrodził się koncept, co się zdarza każdemu człowiekowi chociaż raz w życiu. I chcąc błysnąć dowcipem, huknął grzmiącym głosem:
— Przecież i tak niedługo wejdziesz pod kaptur! Ha, ha! Bo kaptur i czepiec to prawie to samo.
Oboje śmiali się jak szaleni.
— Chcę zaraz pod czepiec! — wołała Liza.