— Nie. Jak sądzę, dziewczyna poszła na przechadzkę.
— A parobcy?
— Chrystian o tej porze rozwozi mąkę, chłopiec bawi w tych dniach u rodziców.
— A więc jest jeszcze jeden tylko parobek, który zapewne pilnuje młyna?
— Tak. I tego właśnie nie widziałem.
— Hm.
— Ale gdyby to on był tam na górze... nie mogę tego wprost pojąć... on zna dokładnie mechanizm, codziennie sam puszcza go w ruch.... wystarczyłoby przecie, aby cofnął się o krok, jak ci już tłumaczyłem.
— Ano, okaże się niebawem.
Młynarz westchnął głęboko. Rozmowa się urwała.