— Miałam tyle roboty.
— Niepotrzebnie słałaś moje łóżko.
— Sądziłam, że może pan zechce przespać się trochę tej nocy.
W tym okresie młynarz sypiał po parę godzin podczas dnia, pozostawiając chorą pod opieką teściowej, a w nocy sam czuwał przy łóżku żony.
— Gdybym przespała parę godzin, mogłabym także posiedzieć przy pani — dodała Liza.
— Nie, nie! Co za pomysł! — odpowiedział niemal szorstko.
Ogarnęło go wprost przerażenie na myśl, że chora mogłaby się przebudzić i ujrzeć Lizę siedzącą przy łóżku.
Liza odwrócona tyłem do niego, uśmiechnęła się podstępnie.
W tej chwili Janek zajęczał przez sen i poruszył się w łóżeczku. Ojciec podszedł ku niemu, poprawił poduszkę i kołdrę i lekko pogłaskał głowę chłopca. Dziecko uspokoiło się natychmiast, wydawało się, że zapada w głębszy sen, jak gdyby pod wpływem magnetycznego pociągnięcia.
Młynarz rozejrzał się wkoło, wahając się. Nie mógł sobie przypomnieć, po co tu przyszedł... Ach, prawda. Po wodę!