Tknięty płomieniem, kwiat smutnie więdnieje;
Młodzieniec stoi, patrzy, drży, truchleje,
Gdy tak odmiennie świat mu się rozwija!
Ostatnia nadzieja siły jego krzepi;
Choć łzy przelewa, choć jęczy głęboko,
W przyszłość niepewną błędne rzuca oko;
Ach! może kiedyś będzie sercu lepiej;
Może się rozpacz w czułą radość zmieni,
Może się życia młodość zazieleni!