266. ekspiacja — pokuta, zadośćuczynienie, odkupienie winy. [przypis edytorski]
267. czymś oderwanym od Angeliki (patrz co do tego s. 359 w. 19 i n.) — autor w ten sposób opatrzył odsyłaczami wewnątrztekstowymi pierwodruk swej powieści; tu na odnośnej stronie znajduje się fragment: „czyż jego późniejszy kult Angeliki był rzeczywiście kultem jej samej, najsamszej? (Błąd, hipostazja jednolitego, transcendentalnego „ja” zamiast „ja” empirycznego, złożonego)” (rozdział XVIII). [przypis edytorski]
268. pomimo ulegania uroczystym nastrojom dopuścił u siebie myśl (...) by on nie potrzebował swego syna posądzać o „zły gust” (...) — [Komentarz autora z Uwag.] Podobną trudność znajduje Strumieński, chcąc przystosować do siebie szablony wynikłe z pojęcia arystokratyzmu [por. rozdział VIII: „wynosząc czyn i siłę na tron w przeciwieństwie do nieproduktywnej myśli (...) z rupieci wyszukano sobie i zrehabilitowano ideę czystej rasy, ideę arystokratyzmu jako reprezentanta siły. (...) Wprawdzie przeszkadzało mu to, że sam nie był potomkiem szlachetnego rodu ani nawet bękartem, no ale o tym już ludzie zapomnieli, zresztą mógł siebie uważać za jeden z tych świeżych soków, którymi się zasila stara, dobra rasa”; red. WL]. [przypis autorski]
269. synekura — dobrze płatne stanowisko, które nie wymaga wielkiego wysiłku ani umiejętności. [przypis edytorski]
270. jak to tam jest po drugiej stronie kanwy — [Komentarz autora z Uwag.] Zakończyłem słowem „kanwa”, robiąc aluzję do znanego zdania Słowackiego: „Ten świat to dywanik na wywrót widziany, gdzie różne nitki wyłażą i giną niby bez celu, a patrzący z tamtej strony widzi kwiaty i rysunki”. Oczywista, że zdanie to jest mylne, a obiektywne wykazanie jego mylności jest niemożliwe i niepotrzebne, skoro wystarczy rozświetlenie genezy takiego błędu od strony subiektywnej: polega on mianowicie na sugestii przez porównanie lub przez tajemniczość (por. uwaga do [rozdziału VIII do słów „co dla Hamleta było chwilowym powiedzeniem”; red. WL]). Łączenie faktów dowolnymi liniami, byle z tych linii utworzyła się jakaś figurka, jest zabawką, której dlatego nie chcę nazwać poetyczną, żeby nie robić wstydu poezji. Zamiast badać prawdziwe związki, wyszukuje się pseudo-związki, traktuje się pismo wypadków niejako kaligraficznie, robi się tak, jak robi np. dziecko, które widząc grecki tekst Iliady, zachwyca się tylko ładnymi, niezwykłymi literkami, a nie sensem tych liter. Pierwiastek konstrukcyjny odnosi w końcu nad Strumieńskim zwycięstwo, ale nie dziwmy mu się. Gdybym jeszcze przed wyjściem Pałuby wziął 15 naszych literatów na klauzurowe zadanie i opowiedziawszy im w krótkości fakty Pałuby bez komentarzy, kazał im na podstawie tych faktów napisać poemat, z pewnością każdy pojąłby rzecz tak samo jak Strumieński, dodając tylko jeszcze więcej mistycznego sosu. Eksperyment ten można zresztą w każdej chwili wykonać, jeżeli nie na literatach, to na ludziach z przeciętnej naszej inteligencji, bo ci mają głowy napchane takimi samymi szablonami jak poeci. (W miesiąc później). A czyż nie mają? Wszak dopiero co byłem mimo woli świadkiem rozmowy między dwoma technikami, w której padły takie słowa: „Niemiec, głowa teoretyczna... jak wymierzy... nie załamie się... ale za to jak ja sobie na oko, czuciem... ale my, Polacy, jak co zrobimy, to na milę odlecimy od Niemca...” (Etnograficzne oklepanki; por. [rozdział VII „skaziła naszą rodzimą, polską atmosferę jakąś niesympatyczną, niemiecką domieszką, której on z siebie teraz otrząść nie może”; red. WL]). Albo to ciągłe bredzenie na temat myśli i czynu już uszami się przelewa. Do kroćset diabłów! Człowiek ma wrażenie, jakby żył wśród samych pozytywek. Czas najwyższy, żeby ktoś palnął pięścią w stół i krzyknął: „Głupstwa gadacie!”. [przypis autorski]
271. zamilczone — dziś popr. forma: przemilczane. [przypis edytorski]
272. Wielki Dzwon — niestety, nazwę „Wielki Dzwon” zawdzięczam Niemcom. Po pierwsze wzięta ona jest z popularnego wyrażenia: „Die Sache an die grosse Glocke hangen” [niem. rozgłaszać coś, krzykliwie obwieszczać, wyjaśniać; red. WL], które zawiera odcień ironiczny, niedowierzający; po drugie na pomysł o Dzwonie wpadłem, gdy się dowiedziałem, że Hauptmann napisał Dzwon zatopiony, i starałem się wykombinować, co on tam mógł powiedzieć. [przypis autorski]
273. symbol wspólnego spisku wszystkich ludzi — technika tego symbolu na wzór słynnej sceny z Peera Gynta. Inne wpływy: Gulliwer Swifta, dzieła Poego. W tytule nawet echo z Poego (Tajemniczy zgon Marii Roget). A chociaż Poe’owskiego Gordona Pyma nie znałem jeszcze wówczas, gdym pisał Marię Dunin, mimo to uważam mój rysunek kopalni Dzwonu oraz rysunek B.W.D. wprawdzie nie za naśladownictwo szczegółu o tajemniczych podziemiach z Gordona Pyma, ale za coś więcej niż przypadkowe podobieństwo: za przykład tego psychicznego objawu, iż można się mimo woli tak przejąć czyimiś pomysłami, że potem oryginalnie wytwarza się pomysły te same albo pasujące doskonale do tego samego genre’u. I w Pałubie jest jeden wpływek z Poego: mianowicie najogólniejszy schemat fabuły przypomina jego nowelę pt. Morella. [przypis autorski]
274. excelsior (łac.) — dosł. wyższy; przen. (nakaz dążenia): w górę, wyżej. [przypis edytorski]
275. Überwindung (niem.) — przezwyciężenie. [przypis edytorski]