i po co Wracałem nad ranem pamiętając

że miałem coś ważnego do powiedzenia

ludzkości światu narodowi naszemu

który jest jak lawa wylewa się

na ulicę Gęsta ślina w ustach

na widok rozrzuconych nóg pod cienką kołdrą

kropelka śluzu pojawia się znika czeka

pochwa by pochwycić dłoń palec cokolwiek

Któregoś dnia odszedłem padał śnieg

tramwaje odprowadziły mnie za miasto