poobłoczna piana na gałązkach słów

„już po mnie” mówiło się bo tak było modnie

przede mną góra do zdobycia

mgła do rozproszenia miłość do zabicia

wypełzały z tej czaszki jaszczurki przeznaczeń

po równo obdarowani odchodziliśmy

do swych kruchych zajęć

pamiętam chciałeś być księdzem

teraz się męczysz na odległej plebanii

chciałem być tym który ucieka