niewidzialnej włóczni —

anioł się uwijał za dwóch,

las pod oknem niemiał i głuchł;

widziały czerwony, stromy dach,

z bliznami okien uniesionych jak brwi,

odlatywała od korpusu jak głowa

sygnaturka drżąca, nerwowa;

coś było z powietrzem nie tak,

dawany i powstrzymywany znak,

nie czuły w sobie plusku krwi,