W górę rzeki

Kamieniem się staje dotykane próchno

Świeci we mgle wypalany trawnik

wydawało mi się że znam mowę ptaków

ale w tym lesie jakoś wszyscy zmilkli

odjęło im mowę dodało mi skrzydeł

wyszło z płomienia płomień wił się w dłoniach

bił skrzydłami o ściany wiersza

zamierał na ustach jak kwiat kasztanowca

poobłoczna piana na gałązkach słów