Psy wskakiwały na mur, liżąc

twoje ślady; liście podrygiwały w tańcu;

rzeczka w Sudetach jak Potomak w marcu;

stygnące stygmatyczne znaki

na pełznących zboczach —

smutne ogniska, przy których ludzie

z opuszczonymi głowami

na krawędzi obłoków. Wiatr wiał,

ale słychać było niechęć

i zrzędzenie losu;