Smród buchający z łachmanów żebraczki

peweksowski zapaszek gogusiów powracających

w panice z wakacji bo jakieś tam strajki

Spali na swych wyperfumowanych żeglarskich workach

synkowie a w ciemnym kącie na piętrze

pieprzyły się zdrowo dwa długowłose cienie

obwieszone koralikami udające się na pielgrzymkę

do grobu Stachury Edwarda Napisy w klozecie

zachęcały do wolnej miłości ale co do cholery

co do cholery ze mną kim jestem