Tylko coś we mnie wyschło, w przerwie.

Tamtędy leje się woda, mówi kierowca.

Góry, gorączka

Widok gór

ochłodził mnie, widziałem

rodzinę: żona, babka

i ten krzywy Pradziad porośnięty

ciupagami modrzewi; dzieci moje

rozsypane od zmierzchu

do zmierzchu, całe w kołpakach