rozwarty seks malwy; i głos:

„nie jesteś poetą krajobrazu, wypierdalaj”.

I coś się ze strumieniem oddala, oddala

sens i przybywa z daleka:

stanąłem u ujścia, rzeka

skojarzeń ma cofnięte źródła.

Wypłynąć jeszcze tej nocy

z tornistrem pełnym książek,

na zbutwiałej tratwie wić mały ból

języka, który chciałby lizać