Twierdzić, że ze wszystkich towarów złoto i srebro są pierwszymi, których wartość została ukonstytuowana, jest to — na zasadzie wszystkiego powyższego — twierdzić, że srebro i złoto pierwsze stały się pieniędzmi. Oto wielkie objawienie p. Proudhona, oto prawda, której przed nim nikt jeszcze nie odkrył.

Jeżeli p. Proudhon chce przez to powiedzieć, że złoto i srebro są towarami, których czas produkcji poznano wcześniej niż wszystkich innych, to byłoby tylko jednym z tych przypuszczeń, którymi tak chętnie obdarza swych czytelników. Gdybyśmy chcielibyśmy się trzymać tej patriarchalnej erudycji, powiedzielibyśmy p. Proudhonowi, że przede wszystkim poznano ten czas pracy, który był potrzebny do wytworzenia najniezbędniejszych przedmiotów, jak np. żelazo itd. Darujemy mu już klasyczny łuk Adama Smitha.

Ale jak po tym wszystkim p. Proudhon może cokolwiek mówić o konstytuowaniu się jakiejś wartości, skoro żadna wartość nigdy nie ustanawia się sama przez się? Wartość produktu ustanawia się nie przez czas roboczy niezbędny jedynie do jej wytworzenia, lecz w stosunku do mnóstwa wszystkich pozostałych produktów, które mogą być wytworzone w tym samym czasie. Ukonstytuowanie się zatem wartości złota i srebra zakłada wcześniejsze ukonstytuowanie się wartości mnóstwa innych produktów.

A więc to nie towar stał się, pod postacią złota i srebra, „ukonstytuowaną wartością”, lecz przeciwnie, to „ukonstytuowana wartość” p. Proudhona stała się pieniądzem w postaci złota i srebra.

Poszukajmy teraz racji ekonomicznych, które zdaniem p. Proudhona nadały złotu i srebru to pierwszeństwo, że dzięki ukonstytuowaniu swej wartości zostały szybciej niż wszelkie inne produkty podniesione do godności pieniędzy.

Oto te uzasadnienia: „widoczna dążność do przewagi”, „wybitne pierwszeństwo” już „w okresie patriarchalnym”, jak również wiele innych omówień tego prostego faktu, zwiększających jedynie gmatwaninę przez zaciemnienie faktu wskutek pomnożenia przypadków, przytaczanych przez p. Proudhona w celu wyjaśnienia tego faktu. Jednak p. Proudhon nie wyczerpał jeszcze wszystkich racji ekonomicznych. Oto jeszcze jedna potężnej, nieodpartej siły:

„Pieniądze powstają przez sankcję władców: władcy obejmują w posiadanie złoto i srebro i wyciskają na nich swój znak”.

A zatem samowola władców stanowi dla p. Proudhona najwyższą rację w ekonomii politycznej!

W rzeczy samej, trzeba być pozbawionym wszelkiej znajomości historii, aby nie wiedzieć, że we wszystkich czasach władcy musieli uginać się przed stosunkami ekonomicznymi, że nigdy nie dyktowali im praw. Prawodawstwo, zarówno polityczne, jak cywilne, stanowi jedynie wyraz, ujęcie w słowa woli stosunków ekonomicznych.

Czyż władca zawładnął złotem i srebrem by przez wyciśnięcie swego znaku uczynić je powszechnym środkiem wymiany, czy też na odwrót, te powszechne środki wymiany zawładnęły właśnie władcą i zmusiły go do wyciśnięcia swego znaku i do udzielenia im w ten sposób sankcji politycznej?