Gdybyśmy posiadali nieustraszoność p. Proudhona względem heglizmu, powiedzielibyśmy: rozum odróżnia się w samym sobie od samego siebie. Co to ma znaczyć? Rozum nieosobowy, nie mając na zewnątrz siebie ani gruntu, na którym mógłby stanąć, ani przedmiotu, któremu mógł by się przeciwstawić, ani też przedmiotu, z którym mógłby się zestawić, widzi się zmuszonym zrobić przewrotkę, stawiając samego siebie, przeciwstawiając się samemu sobie i zestawiając się ze sobą — co, używając terminów greckich, wyrazi się przez tezę, antytezę i syntezę. Dla tych, którzy nie znają języka heglowskiego, przytoczymy sakramentalną formułę: twierdzenie, przeczenie, przeczenie przeczenia. Oto, co znaczy umieć mówić. Wprawdzie to nie hebrajszczyzna, z przeproszeniem p. Proudhona, lecz jest to język tego czystego rozumu, oderwanego od jednostki. Zamiast zwykłej jednostki ze zwykłym sposobem mówienia i myślenia mamy tu tylko taki zwykły najczystszy sposób, ale bez osoby.

Czyż można się dziwić, że wszystko, co jest w ostatnim stopniu abstrakcji — bo mamy tu do czynienia z abstrakcją, a nie analizą — przedstawia się pod postacią kategorii logiki? Czy można się dziwić, że usuwając stopniowo wszystko, co stanowi o indywidualności domu, abstrahując od materiałów, z których się składa, od formy, która go odróżnia, otrzymamy tylko pewne ciało; że abstrahując ciało od jego granic, otrzymamy tylko przestrzeń; że abstrahując na koniec przestrzeń od jej rozmiarów, otrzymamy ilość samą w sobie, kategorię logiczną? Abstrahując w ten sposób od każdego przedmiotu, od wszystkich rzekomych przypadkowych własności, ożywionych lub nieożywionych, ludzi lub rzeczy, możemy powiedzieć, że w najwyższej abstrakcji jako substancja pozostają tylko kategorie logiki. Tak też metafizycy, wywodząc abstrakcyjne pojęcia, wyobrażają sobie, że analizują, a w miarę oddalania się od przedmiotów, wyobrażają sobie, że się zbliżają do ich zrozumienia; metafizycy mają w takim razie rację, utrzymując, że rzeczy tu na ziemi są haftem, kanwę którego tworzą kategorie logiki. Oto tym odróżnia się filozof od chrześcijanina. Chrześcijanin, wbrew logice, ma jedno wcielenie Logosu; filozof ma ich bez końca. Czyż zadziwi zatem kogokolwiek, że wszystko, co istnieje, co żyje na ziemi, w wodzie, może mocą abstrakcji zostać sprowadzone do kategorii logicznej, że w ten sposób cały świat rzeczywisty może utonąć w świecie abstrakcji, w świecie kategorii logicznych?

Wszystko, co istnieje, co żyje na ziemi i w wodzie, istnieje tylko dzięki pewnemu ruchowi. I tak ruch historii wytwarza stosunki społeczne, ruch przemysłowy daje nam wytwory przemysłowe itd.

Jak za pomocą abstrakcji przemieniliśmy wszystko w kategorię logiczną, tak samo możemy abstrahować od wszelkiej wyróżniającej własności różne ruchy, aby otrzymać ruch abstrakcyjny, ruch czysto formalny, czysto logiczną formułę ruchu. Jeśli substancję każdej rzeczy widzi się w kategorii logicznej, to można sobie wyobrazić, że w formule logicznej ruchu znalazło się absolutną metodę, która nie tylko wyjaśnia każdą rzecz, ale zawiera w sobie ruch każdej rzeczy.

O tej właśnie metoda absolutnej Hegel wyraża się tymi słowy: „Metoda to siła absolutna, jedyna, najwyższa, nieskończona, której nic nie jest w stanie się oprzeć, jest to dążenie rozumu do odnalezienia i poznania siebie w każdej rzeczy” (Logika, t. III). Gdy sprowadzi się każdą rzecz do kategorii logicznej, każdy ruch, każdy akt produkcji sprowadzi się do metody, z tego wynika naturalnie, że całość produktów i produkcji, przedmiotów i ruchu sprowadza się do metafizyki stosowanej. To, co Hegel zrobił dla religii, prawa itd., p. Proudhon stara się uczynić dla ekonomii politycznej.

Czym jest zatem ta metoda absolutna? Abstrakcją ruchu. Czym jest abstrakcja ruchu? Ruchem w stanie abstrakcyjnym. Czym jest ruch w stanie abstrakcyjnym? Czysto logiczną formułą ruchu, czyli ruchem czystego rozumu. Na czym polega ruch czystego rozumu? Na tym, że stawia on sam siebie, przeciwstawia się samemu sobie i zestawia się z samym sobą, że formułuje się jako teza, antyteza i synteza, albo na tym na koniec, że stwierdza siebie, przeczy sobie, przeczy swemu przeczeniu.

Co czyni rozum, aby stwierdzić siebie, aby wyrazić siebie jako pewną określoną kategorię? To już sprawa samego rozumu i jego apologetów.

Skoro już raz rozum postawi samego siebie jako tezę, wówczas ta teza, ta myśl przeciwstawia się sobie samej, rozdwaja się na dwie myśli sprzeczne, twierdzenie i przeczenie, tak i nie. Walka tych dwóch przeciwnych żywiołów, zawartych w antytezie, tworzy ruch dialektyczny. Tak staje się nie, nie staje się tak, tak staje się jednocześnie tak i nie, nie staje się jednocześnie nie i tak, przeciwieństwa się równoważą, neutralizują, znoszą się. Zlanie się z sobą tych dwóch sprzecznych myśli tworzy myśl nową — ich syntezę. Ta nowa myśl rozdwaja się znowu na dwie myśli sprzeczne, które zlewają się znów w nową syntezę. Rezultatem tej pracy jest grupa myśli. Ta grupa myśli przechodzi taki sam ruch dialektyczny jak prosta kategoria i ma jako antytezę grupę sobie sprzeczną. Z tych dwóch grup myśli rodzi się nowa grupa myśli, która jest ich syntezą.

Jak z ruchu dialektycznego prostych kategorii powstaje grupa, tak z ruchu dialektycznego grup powstaje seria, a z ruchu dialektycznego serii powstaje cały system.

Zastosujmy tę metodę do kategorii ekonomii politycznej, a będziemy mieli logikę i metafizykę ekonomii politycznej, albo, innymi słowy, będziemy mieli znane wszystkim kategorie ekonomiczne, przełożone na mało znany język, który nadaje im taki pozór, jakby świeżo wylęgły się w głowie będącej czystym rozumem, tak te kategorie zdają się rodzić jedne z drugich, łączyć się i splatać przez samą pracę ruchu dialektycznego. Niech się czytelnik nie przestrasza tej metafizyki z całym jej rusztowaniem kategorii, grup, serii i systemów. P. Proudhon mimo wielkiego trudu, który podjął, żeby wznieść się na wysokość systemu sprzeczności, ani razu zdołał wznieść się wyżej niż na dwa pierwsze stopnie prostej tezy i antytezy, a i tu doszedł zaledwie dwa razy, i to raz spadł na wznak.