Nie będziemy się zatrzymywać nad logiczną wartością tych sylogizmów107, które Kant108 nazwałby chybiającymi celu paralogizmami109.
Oto ich istota:
Podział pracy sprowadza robotnika do wykonywania poniżającej czynności; tej poniżającej czynności odpowiada zdeprawowanie duszy; zdeprawowaniu duszy odpowiada ciągłe zmniejszanie się płacy roboczej. Aby dowieść, że obniżka płacy roboczej jest odpowiednia dla zdeprawowanej duszy, p. Proudhon utrzymuje, dla uspokojenia sumienia, że tego żąda sumienie powszechne. Czy dusza p. Proudhona też zalicza się do sumienia powszechnego?
Maszyny są dla p. Proudhona „logiczną antytezą podziału pracy”, a za pomocą swej dialektyki zaczyna on przekształcać maszyny w warsztaty.
Przyjąwszy jako założenie nowoczesny warsztat, aby z podziału pracy wyprowadzić nędzę, p. Proudhon bierze za założenie zrodzoną przez podział pracy nędzę, aby dojść do warsztatu i by móc go przedstawić jako dialektyczne zaprzeczenie tej nędzy. Uderzywszy robotnika moralnie przez poniżającą czynność, a fizycznie przez niedostateczną płacę, postawiwszy robotnika w zależności od majstra i obniżywszy jego pracę do mechanicznej pracy wyrobnika — wraca znów do warsztatu i do maszyn, aby obwiniać je, że poniżają robotnika, „dając mu pana”, i dopełnia miarę jego poniżenia, każąc mu „z rzemieślnika stać się wyrobnikiem”. Piękna dialektyka! I gdyby przynajmniej na niej się zatrzymał; ale nie, trzeba mu nowej historii podziału pracy, już nie do wyprowadzenia z niej sprzeczności, ale żeby przerobić warsztat na swój sposób. Aby dopiąć swego celu, zapomina o wszystkim, co mówił dotąd o podziale pracy.
Praca organizuje się i dzieli stosownie do narzędzi, jakimi rozporządza. Młynek ręczny wymaga innego podziału pracy niż młyn parowy. Zaczynać więc od podziału pracy w ogólności, aby następnie dojść do pewnego szczególnego narzędzia produkcji, do maszyn, jest to drwić sobie z historii.
Maszyny nie są kategorią ekonomiczną, tak jak nią nie jest wół, który ciągnie wóz. Maszyny są tylko siłą wytwórczą. Warsztat nowoczesny, który opiera się na zastosowaniu maszyn, jest społecznym stosunkiem produkcji, kategorią ekonomiczną.
Zobaczmy teraz, jak się te rzeczy układają w znakomitej wyobraźni p. Proudhona.
„W społeczeństwie bezustanne pojawianie się maszyn jest antytezą, odwrotną formułą pracy: jest to protest przemysłowego geniusza przeciw rozcząstkowanej i zabójczej dla robotnika pracy. Czym jest rzeczywiście maszyna? Sposobem połączenia rozmaitych cząstek pracy, które podział pracy rozłączył. Każdą maszynę można określić jako zjednoczenie rozmaitych czynności... Zatem przez maszyny spełni się przywrócenie robotnika... Maszyny, występując w ekonomii politycznej jako sprzeczne z podziałem pracy, reprezentują syntezę, która w ludzkim rozumie przeciwstawia się analizie... Podział pracy rozłączył rozmaite jej części, pozwalając każdemu oddawać się specjalności, która najbardziej mu odpowiada: warsztat grupuje robotników odpowiednio do stosunku każdej części do całości... wprowadza do pracy zasadę władzy... Ale na tym nie koniec jeszcze: maszyna albo warsztat po zdegradowaniu robotnika przez nadanie mu pana, dopełnia jego poniżenia, sprowadzając go ze stopnia rzemieślnika na stopień prostego wyrobnika. Okres, w którym teraz żyjemy, okres maszyn, odznacza się pewną szczególną cechą, mianowicie pracą najemną... Praca najemna jest późniejsza od podziału pracy i wymiany”.
Zrobimy jedną małą uwagę pod adresem p. Proudhona. Rozłączenie rozmaitych części pracy, pozwalające każdemu oddawać się najbardziej odpowiadającej mu pracy, rozłączenie, które p. Proudhon datuje od początku świata, istnieje dopiero w nowoczesnym przemyśle pod rządami konkurencji.