Dla p. Proudhona, który gdy nawet widzi rzeczy, to widzi je na odwrót, podział pracy, w sensie Adama Smitha, poprzedza warsztat, który jest warunkiem istnienia tego podziału.
Maszyny we właściwym znaczeniu tego słowa datują się od końca XVIII wieku. Niedorzeczne jest widzieć w maszynach antytezę podziału pracy, syntezę ustanawiającą jedność w rozkawałkowanej pracy.
Maszyna jest połączeniem narzędzi pracy, a wcale nie kombinacją prac dla samego robotnika. „Kiedy wskutek podziału pracy każda oddzielna czynność została sprowadzona do posługiwania się jednym prostym narzędziem, połączenie wszystkich tych narzędzi wprawianych w ruch za pomocą jednego motoru stanowi — maszynę” (Babbage, Traite sur l’économie des machines etc., Paris 1833). Narzędzia proste, nagromadzenie narzędzi, narzędzia złożone, wprawianie w ruch narzędzia złożonego przez jeden motor ręczny, przez człowieka, wprawianie tych narzędzi w ruch przez siły przyrody, maszyna, system maszyn mających jeden motor, system maszyn mających motor automatyczny — oto rozwój maszyn.
Koncentracja narzędzi produkcji i podział pracy są tak nierozłączne jedno od drugiego jak w rządzie politycznym koncentracja władz publicznych i podział interesów prywatnych. Anglia z jej koncentracją ziemi, tego narzędzia pracy rolniczej, ma również podział pracy rolniczej i stosuje maszyny do uprawy ziemi. Francja, która ma podział narzędzi i gruntu, system drobnych działek, nie ma ogólnie rzecz biorąc podziału pracy rolniczej ani nie stosuje maszyn do uprawy.
Dla p. Proudhona koncentracja narzędzi pracy jest zaprzeczeniem podziału pracy. W rzeczywistości znowu widzimy coś przeciwnego. W miarę jak się rozwija koncentracja narzędzi, rozwija się także podział pracy i vice versa. Oto dlaczego po każdym wielkim wynalazku w mechanice następuje większy podział pracy, a każdy wzrost podziału pracy sprowadza ze swej strony nowe wynalazki w mechanice.
Nie potrzebujemy przypominać, że wielki postęp w podziale pracy rozpoczął się w Anglii po wynalezieniu maszyn. Tkacze i przędzarze byli w większości takimi samymi wieśniakami, jakich spotyka się jeszcze i obecnie w zacofanych krajach. Wynalazek maszyn dokonał oddzielenia manufaktury od przemysłu rolnego. Tkacz i przędzarz, złączeni przedtem w jednej rodzinie, zostali rozłączeni przez maszynę. Dzięki maszynie przędzarz może mieszkać w Anglii w tym samym czasie, kiedy tkacz przebywa w Indiach Wschodnich. Przed wynalezieniem maszyn przemysł każdego kraju opierał się głównie na surowcach dostarczanych przez jego własne grunty: w Anglii była to wełna, w Niemczech len, we Francji jedwab i len, w Indiach Wschodnich i Lewancie bawełna itd. Dzięki zastosowaniu maszyn i pary podział pracy mógł dojść do takich rozmiarów, że wielki przemysł, oderwany od gruntu narodowego, zależy jedynie od rynku światowego, wymiany międzynarodowej, międzynarodowego podziału pracy. Wreszcie, maszyna wywiera taki wpływ na podział pracy, że kiedy przy wyrabianiu jakiegoś przedmiotu można częściowo zastosować narzędzia mechaniczne, to fabrykacja dzieli się na dwa niezależne od siebie działy.
Czyż trzeba mówić o celu opatrznościowym i filantropijnym, jaki odkrywa p. Proudhon w wynalezieniu i pierwotnym zastosowaniu maszyn?
Kiedy w Anglii rynek się tak rozwinął, że ręczna praca nie mogła wystarczyć, zjawiła się potrzeba maszyn. Pomyślano wtedy o zastosowaniu mechaniki teoretycznej, rozwiniętej już w XVIII wieku.
Warsztat automatyczny rozpoczął swój występ szeregiem działań niemających nic wspólnego z filantropią. Dzieci zapędzano do pracy batem, zrobiono z nich przedmiot targu, zawierano umowy z przytułkami dla sierot. Zniesiono wszystkie prawa dotyczące terminowania pracowników, ponieważ — posługując się językiem p. Proudhona — nie potrzebowano już robotników syntetycznych. Na koniec od 1825 roku prawie wszystkie nowe wynalazki były rezultatem kolizji między robotnikiem a przedsiębiorcą, który wszelkimi sposobami starał się obniżyć wartość fachowego wykształcenia robotnika. Po każdym ważniejszym nowym strajku pojawiała się nowa maszyna. Robotnik w zastosowaniu maszyn widział tak niewiele rehabilitacji, odrodzenia się — jak mówi Proudhon — że w XVIII wieku przez długi czas opierał się rodzącemu się panowaniu siły automatycznej.
„Wyatt110 — mówi doktor Ure111 — odkrył palce przędzalniane112 na długi czas przed Arkwrightem113. Główna trudność nie polegała na wynalezieniu automatycznego mechanizmu... Trudność polegała przede wszystkim na dyscyplinie potrzebnej, aby skłonić ludzi do zrzeczenia się ich przyzwyczajeń nieregularności w pracy i aby utożsamić ich z niezmierną regularnością wielkiego automatu. Wynalezienie i wprowadzenie w życie kodeksu dyscypliny w warsztacie, kodeksu dostosowanego do potrzeb i szybkości systemu automatycznego — oto przedsięwzięcie godne Herkulesa. Oto szlachetne dzieło Arkwrighta”.