5. Ochrony macierzyństwa przez odpowiednie ustawy ochronne, zabezpieczające kobietom w ostatnim miesiącu ciąży oraz pierwszym po porodzie całkowite utrzymanie oraz pomoc lekarską.
6. Ochrony dziecka przez zabezpieczenie każdej matce odpowiedniej pomocy na wychowanie dziecka oraz przez zrównanie w prawach dzieci naturalnych3 z dziećmi ślubnymi.
7. Zniesienie administracyjnie uprawnionej prostytucji.
8. Zniesienie wszystkich przywilejów płci, wyrażających się w prawach zarówno skodyfikowanych, jak i obyczajowych.
Widzimy tu na pierwszym punkcie postawione żądanie równouprawnienia politycznego kobiet. Władza dotychczas spoczywała, jak wiadomo, w rękach mężczyzny, który ją sobie dzięki swej sile fizycznej, a później dzięki z pomocą tej siły zdobytym zdolnościom umysłowym w wyłączne posiadanie zagarnął.
Wszystkie dotychczasowe ustawy, wszystkie tzw. prawa i kodeksy, zarówno kryminalne, jak cywilne, zostały obmyślone i napisane przez mężczyznę. Nie jest wobec tego rzeczą dziwną, że mężczyzna przy tworzeniu ustaw swój własny interes miał przede wszystkim na względzie, a z krzywdą kobiety się nie liczył. Wykonawcą wszystkich tych przez siebie stworzonych ustaw zrobił mężczyzna znowu wyłącznie tylko siebie samego. Sprawowanie wszelkich rządów spoczywa dotychczas w rękach męskich z małymi tylko wyjątkami.
Dopiero w ciągu ostatnich lat 20 udało się kobietom zrobić wyłom w tym względzie. Jakkolwiek o prawa polityczne walczą kobiety przeszło pół wieku — jeszcze bowiem podczas rewolucji francuskiej Olimpia de Gouges4 żądała dla kobiety równych praw obywatelskich — dopiero ostatnie lat 20 dały kobietom pierwsze zwycięstwa na polu równouprawnienia politycznego.
I tak w r. 1891 w Norwegii po raz pierwszy weszły kobiety do rad gminnych, a w r. 1893 w Nowej Zelandii weszły kobiety do parlamentu. Odtąd powoli liczba krajów, w których rządy są sprawowane przez obywateli płci obu, wzrasta powoli, lecz stale. Obecnie mamy już zupełne polityczne równouprawnienie we wszystkich ciałach ustawodawczych: w siedmiu krajach Australii5, czterech stanach Północnej Ameryki, a w Europie: w Norwegii i Finlandii. Świeżo całkiem zrównano w prawach kobiety odnośnie do ordynacji wyborczej gminnej w Danii (w dniu 12 marca 1909 r. weszło siedem kobiet do Rady Miasta Kopenhagi).
U nas dotąd nie chcą władze jakoś zrozumieć, że naród to nie wyłącznie mężczyźni, lecz mężczyźni i kobiety, i że te ostatnie zarówno z tytułu swego uzdolnienia, jako też i z tytułu swej pracy mają najzupełniejsze prawo współuczestniczenia w sprawowaniu rządów ogółu ludności (a więc i kobiet) dotyczących.
W Poznańskiem kobiety zdobyły na razie zniesienie paragrafu zabraniającego im należenia do stowarzyszeń politycznych. W Królestwie Polskim paragrafu takiego nie ma wcale. Tylko w Galicji kobieta traktowana jest na równi z małoletnimi przestępcami i obcokrajowcami i do żadnego stowarzyszenia politycznego należeć jej nie wolno. Toteż o zniesienie tego paragrafu walczą kobiety od szeregu lat. Walczą również o dostęp do ciał ustawodawczych, tj. do gmin, sejmu, parlamentu. Pierwszą petycję o rozszerzenie praw wyborczych wniosły mieszkanki Lwowa jeszcze w r. 1902, a w pięć lat później mieszkanki Krakowa.