„Niestety! Rozwiała się złuda tego marzenia. Popłynęły potoki krwi, padły ofiary, a zamiast słońca ożywiającego wszystkie kiełki tej ziemi, zapłodnionej tylu ofiarami, zrozpaczona niewiasta w śmiertelnej samotności siedząca na brzegu śledzi wzrokiem trupy unoszące się wśród potoków krwi: wolność wpatrzona w swe niedole”.
Mowa powyższa wywołała straszne oburzenie wśród emigracji. Szlachta uważała ją za najgorszą, najstraszniejszą zniewagę, uważała, że należy dać odprawę „oszczercy”. Podjął się tego T. Morawski53, człowiek uczciwy, który od początku rewolucji zajmował w sprawie włościańskiej stanowisko niemogące podlegać najmniejszym zarzutom. W odpowiedzi swej54 stara się obalić jakoby niesłuszne zarzuty Krępowieckiego, idealizuje w sposób nieco karykaturalny stosunek obywatela polskiego do włościaństwa, daje świetny obraz nieszczęśliwego położenia chłopów pod władzą rządu rosyjskiego — i również popełnia długi szereg błędów historycznych. W tej rozprawce jak gdyby streszcza pogląd ówczesnej emigracji na nietykalność przeszłości, pogląd, który zakazywał wszelkiej krytyki, który zwłaszcza nie pozwalał tykać kwestii włościańskiej.
„Ale jaki Polak zechciałby przypisywać swym rodakom skutki obcego ucisku? Któż by pragnął opisami scen katowskich i niegodziwości tyranów moskiewskich piętnować czoła synów polskich stygmatem poniżenia? Czyż już samo takie postępowanie nie kazałoby go uznać za najemnika na carskim żołdzie?”55
W tej polemice najjaśniej streszcza się stanowisko emigracji. Był to pogląd nie tylko Morawskiego, ale wszystkich Mostowskich, Skorutowskich, a nawet Komitetu Londyńskiego. I dlatego wystarczyło, że Deczyński opisał prawdziwie życie włościan polskich, ażeby on sam uległ ostracyzmowi, a jego dzieło — uchodziło za pracę, w której autor — potwarca „rzuca oszczerstwa na ojczyznę nawet”.
To był zasadniczy ton panujący w emigracji. W takich warunkach nie mógł się Deczyński spodziewać sprawiedliwego, bezstronnego sądu nad sobą, nie mógł otrzymać wyroku zgodnego z zasadami elementarnej sprawiedliwości. I z mocy tego wyroku pamiętnik Deczyńskiego nie został ogłoszony.
A jednak posiada on dla nauki poważne znaczenie. Nikt dzisiaj, badając stosunki robotnicze, nie zatrzymuje się tylko na danych, jakich udzielają fabrykanci, ponieważ doskonale rozumie, że subiektywizm, jeżeli nie wprost fałszowanie, musi zabarwiać wszelkie ich sprawozdania. Uczciwy badacz musi wysłuchać stron obu. Zupełnie to samo dotyczy stosunków historycznych. Tymczasem jesteśmy w dziedzinie historii chłopów przeważnie w położeniu owego badacza stosunków ekonomicznych współczesnych, któremu pozostawiono tylko możność korzystania ze sprawozdań fabrycznych. Toteż nic dziwnego, że oświetlenie jest zawsze jednostronne, dla panów bardzo przychylne. Znajdziemy od czasu do czasu jakąś „Biografię włościanina” pisaną przez pana polskiego, który, będąc nawet życzliwym dla chłopa, widzi w nim tylko dziecko „nowo narodzone i przybyłe do dawnej uprzywilejowanej właścicieli familii, której nie tylko się porucza, ale ma ona najbliższy swój interes w wyborze środków wychowania i usposobienia go do przyjęcia tak znakomitego obywatelstwa daru”56.
Ale pan ten, rozumie się, na siebie chce wziąć obowiązki wychowania i podług swoich potrzeb tym nauczaniem kierować, chociaż wprowadza zasady nauczania z „prawdziwej biografii stanu włościanina”, chociaż usiłuje trzymać się przede wszystkim gruntu rzeczywistości. I tu dochodzi wkrótce do jasnych obrazów, do zjawisk, które mogły istnieć, ale jako wyjątkowe: „zamiarowa robota wytrąciła z rąk ekonomskich znamionujące ich dostojność narzędzie — bizun, ustały powody, znikła przed zamiarem potrzeba przygonu i nacisku, upadła przez się moc i władza chłostania i popędzania”57 — powiada, ale dodaje jednocześnie, bardzo przezornie, że stan ten we wsi, którą bada, jest lepszy niż gdzie indziej. Pomimo to nie ogranicza się w swych wywodach i uogólnia je, idealizując, jak zwykle, sytuację: „Do interesu osobistego, który miał właściciel, aby włościanin jego był majętny, dołączmy szlachetny narodowy charakter, okaże się, że Pan w swojej włości więcej był ojcem, opiekunem, aniżeli samoistnym Panem”58. Tak pisze człowiek, który zdaje sobie sprawę dokładnie ze stosunków, jakie panowały w Polsce. Cóż więc mówić o tych, którzy pisali w jakimś specjalnym celu, żeby dowieść np. mylności przeciwnych poglądów, jak Morawski, albo w celu rozbudzenia wśród szlachty dążności reformatorskich dla uniknięcia zbliżającego się socjalizmu, jak autor książeczki O chłopach (1847). Zawsze interes swojej klasy, świadomie lub nieświadomie, staje się punktem wyjścia dla zrozumienia teraźniejszości i kreślenia planów na przyszłość.
Brak ten, tę jednostronność można usunąć jedynie przez zestawienie z materiałem pochodzącym z drugiego obozu, od bezpośrednio zainteresowanych. Toteż wielkie znaczenie mieć musi Opis życia wieśniaka polskiego skreślony ręką Deczyńskiego w ostatecznej postaci w końcu 1837 lub na początku 1838 r. Rękopis wielkości 11,6 na 17 cm, złożony z 31 kartek, z których 30 jest zapisanych ręką Deczyńskiego (jedna kartka niezapisana), znajduje się w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Rękopis ten miał w swoim czasie w rękach K. Sienkiewicz, który zanotował na nim: „Przez Kazimierza Deczyńskiego, pporucznika 2 p. piech. lin.”, ale nie korzystał zeń, nie chciał korzystać w swoich studiach z materiału w nim zawartego, zadowalając się tylko tym, co podaje Morawski59.
Wydając pamiętnik powyższy podajemy do wiadomości publicznej źródło nadzwyczaj ciekawe60. Jak wszelki pamiętnik, tak i ten nosi na sobie silne ślady subiektywnego zabarwienia, ale i ten subiektywizm, będący odbiciem wewnętrznego stanu autora, nie jest bez wartości dla badacza. Pozwala bowiem pochwycić stopniową psychiczną ewolucję Deczyńskiego, dla nas tym cenniejszą, ponieważ, jakeśmy już mówili, jest ona typowa, jest przeciętnym wyrazem tej ewolucji, jakiej uległa w tym czasie równolegle do autora Opisu... cała masa włościaństwa. Ewolucja ta tak dalece jest, że użyjemy tego wyrazu, bezosobowa, iż obejmuje nawet te błędy (zaznaczone i sprostowane przez nas), jakie się wytworzyły i w drobnej mierze istnieją dzisiaj nawet jeszcze wśród niektórych części włościaństwa naszego. Błędy te, oparte na fałszywych wiadomościach, wchodziły w owym momencie w skład światopoglądu chłopów, a w pamiętniku Deczyńskiego zostały jedynie utrwalone.
Jako aktor ciężkiego dramatu, który był normalnym życiem włościan polskich, jako człowiek, który pomimo wysiłków nie mógł się wydostać z nędzy, do której go stale spychał egoizm szlachecki, Deczyński widzi w tym egoizmie zjawisko jedyne w swoim rodzaju. Faktycznie jest ono powszechne, od zachodu aż po „Ordy Nohajca”61. Nieco lepsze warunki życia chłopów we Francji, tym jedynym kraju, który się potrafił oczyścić z plugawych przeżytków przeszłości przez święty ogień rewolucji, przez krew ofiarną, wydały mu się zjawiskiem normalnym. Niestety normą w Europie był straszny ucisk chłopów, położenie takie jak w Polsce. Poddaństwo pruskie, niewola chłopa pomorskiego u swoich panów, brutalność junkrów pruskich przed reformą, a nawet długie lata po reformie Steina i Hardenberga62 stanowią godne towarzystwo dla wyzysku stosowanego w Polsce. Cóż dopiero mówić o Rosji, w której panowały najokropniejsze stosunki jeszcze w drugiej połowie w. XIX, stosunki opierające się nie tylko na bezwzględności właścicieli ziemskich, ale również na barbarzyńskim prawie63. Rozkładowy wpływ stosunków rdzennie rosyjskich odbił się także i na Litwie, po jej wcieleniu do Rosji. Na Litwie zjawiają się takie zjawiska, jakie w dawnej Polsce były zupełnie niemożliwe, które wydają się w Polsce Kongresowej ówczesnej potwornością, jak wypożyczanie ludzi przedsiębiorcom itp.64