Gdzie Antek śpi mały—Leć puchu śnieg·owy.
A nakryj go c·iszą—A ustrój białością,
Już bitwy nie sł·yszy,—Nie słyszy z pewnością.
W obu tych wierszach doskonale słyszymy osławioną wschodniogalicyjską wymowę, te nieustanni, żołnierzy, połowy zamiast nieustannie, żołnierze, połowę, widoczną też u wschodniego Galicjanina Wierzyńskiego w jego wi·eniec, rymującem z szubi·enic, a więc wymawianem wi·enic. Wymowa ta, znamionująca Polaków z terytorjum etnograficznego małoruskiego (nietylko w b. Galicji) polega [pg 4] na nierozróżnianiu niektórych samogłosek, mianowicie e od i y, o od u, w położeniu nieakcentowanem, wszystko jedno, przed czy po akcencie.
Ale trzeba wziąć rzecz nieco szerzej. To samo bowiem nierozróżnianie samogłosek nieakcentowanych, polegające na ich słabszej, zredukowanej wymowie, charakteryzuje również, choć w trochę innej postaci, jako t. z w. akanie, mowę Białorusów, pomijając więc etnograficzną Litwę, jest typową cechą ludności t. zw. »prowincyj zabranych«. Stamtąd zaś pochodzi oczywiście Iwaszkiewicz, a sądząc po nazwiskach, też Słonimski (napewno nie Wielko- ani Małopolanin, skoro może rymować: Al-askę—kauk-askie) i Karski. Jeżelim się pod tym względem nie pomylił, to jedynym ze wszystkich wymienionych, niepochodzącym ani z Małej ani z Białej Rusi, byłby podobno Tuwim. Toteż chyba nie on jest twórcą tej nowej zasady rymowej; (do przekonania tego skłania mnie też fakt, że w jego poezjach nie umiałem znaleźć tych nowych pierwiastków, od których miał powstać nawet jakiś tuwimizm).
Idźmy jeszcze dalej. Skoro to słabe wymawianie samogłosek poakcentowych, charakterystyczne dla Polaków z kresów wschodnich, jest oddźwiękiem tamtejszych języków ruskich, to powinno się było odbić w ruskich rymach. Tak też jest istotnie: ta sama zasada obojętności samogłoski poakcentowej i ewentualnie następujących po niej spółgłosek, występuje na każdym kroku, uderza wprost w rymach Szewczenki. Oto kilka przykładów (z wydania lwowskiego, 1902) w transkrypcji:
U wsiakoho swoja dola—I swij szlach szyr-okyj:
Toj muruje, toj rujnuje,—Toj nesytym okom
Za kraj świta zazyraje,—Czy nema kraj-iny,
Szczob zaharbať i z soboju—Wziať u domow-ynu;