Niech siankiem okryty w żłóbeczku l·eży:

Na co ma tak marznąć, jak my żołni·erze.

Drugi—to bezimienny wiersz p. t. »Żołnierz-dziecko« (»Kurjer lwowski« z 1 grudnia 1918) z takiemi ustępami:.

Świszczą kule za oknami—Matuś! patrzaj: nasi sami, bez br·oni.

Na ulicę czerń się wali,—Lwów nam cały dziś zabrali, puść d·o nich!

A choć tylko lat czternaście—Na piętnasty miał poł·owę—

Tęgo odparł trzy napaście,—Wziął karabin maszyn·owy.

Z profesorem Antoś-l·egon:

»Jakże idzie, mój kol·ego!?«

Leć śniegu, leć biały—Na trumnę sosn·ową,