swojej dawnej przeszłości? Czy oczy, zaćmione

mimowolnie mgłą żalu, zwracają ku sobie,

żyjąc, jakby na innym każde żyło globie?...

Obcy są sobie do dna...

Raz, w dalekich górach,

gdy się wieczór na ziemię w ciemnych zsuwał chmurach,

wieczór górski jesienny, posępny i słotny:

na Anioł Pański dzwon bił. Siedziałem samotny,

patrząc w okno. Tak pusto mi było, jakoby

same mnie otoczyły mogiły i groby,