Ekstaza
Nie widzę, słucham cię oczyma1, biała!
Nagości twojej linie i kolory
W hymn mi się jeden łączą różnowzory,
W muzykę kształtu, w pieśń twojego ciała.
Melodią jesteś i harmonią cała!
Rzucona kędyś2 w dalekie przestwory,
Jako przelotne świecisz meteory —
Pieśń twej piękności promienieje, pała3.
Komu się zjawisz taka, pójdzie dalej