Mówcie! Czy jasne te, pradawne cienie,
oceanową zadumane głuszą,
po wirze przemian, co się nieskończenie
rodzą ze siebie i okwitłe głuszą:
nie są w nas, własne straciwszy istnienie,
błękitem nieba zadumaną duszą?...
II
I oto pyłem w ten bezmiar rzuceni,
patrzymy w górę — wieczny symbol wzroku —
mijając szybko, jak fale w potoku,