Oto

śniła mi się chmur zawieja,

skłębione morze chmur...

Widziałem: orzeł z głową złotą

przelatał — w poprzecz — chmur...

Jam stał na szczycie — pode mną, w dół,

otchłań — w mgłach ginął mur

skały, co biegła w dół...

Rozwarta przepaść... Jam czuł

martwy wiew z głębi — mrożący kość...